Obrabiarki CNC niezastąpione w powtarzalnej, ale niekoniecznie masowej produkcji

Obrabiarki CNC niezastąpione w powtarzalnej, ale niekoniecznie masowej produkcji

Rozmowa z panem Tadeuszem Kazimierukiem i panem Grzegorzem Nowakiem

Galeria

Zakłady Mechaniczne Kazimieruk to firma rodzinna istniejąca już od ponad pół wieku. Co Pana skłoniło, żeby kontynuować tą tradycję?

Tadeusz Kazimieruk, właściciel Zakładów Mechanicznych KAZIMIERUK Sp. z o.o. sp. k.. -  To samo co mojego ojca, kiedy zaczynał działalność na własny rachunek - pasja do techniki i chęć tworzenia solidnych i niezbędnych ludziom rzeczy. Tak się szczęśliwie składa, że tym technologicznym bakcylem zaraził nie tylko mnie, ale także mojego syna i wnuka, który już od najmłodszych lat uczy się budować i programować roboty.

Czym dokładnie zajmuje się Pana firma?

T.K. Najogólniej mówiąc jesteśmy narzędziownią obsługującą różne gałęzie przemysłu w zakresie obróbki skrawaniem i elektroerozji. Wykonujemy narzędzia i oprzyrządowanie technologiczne do produkcji w bardzo szerokim zakresie asortymentów. Obecnie działamy usługowo na rzecz przemysłu automotive, farmaceutycznego, tytoniowego, spożywczego czy przetwórstwa tworzyw sztucznych. Wykonujemy także drobne konstrukcje spawane, montaże czy oprzyrządowanie do produkcji stolarki PCV. Naprawdę jest w czym wybierać.

Wymienił Pan dość wymagające branże, szukają Państwo klientów w Polsce?

T.K. Mimo wielu działających firm w każdej z tych branż, Polska jest raczej małym rynkiem. W produkcji prostych elementów jest dość duża konkurencja, a skomplikowane elementy rzadko są u nas  poszukiwane przez odbiorców. Dlatego klientów musimy szukać za granicą i to oni stanowią największy ciężar gatunkowy w naszej działalności. Są to głównie firmy zachodnie z rynku niemieckiego, angielskiego, francuskiego, amerykańskiego a nawet z Indii.

Klienci z rozwiniętych rynków wymagają nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Czy Państwa park maszynowy jest w stanie sprostać takim wymaganiom?

T.K. Z dumą mogę powiedzieć, że zarówno pod względem ludzi, jak i maszyn  jesteśmy zdecydowanie na światowym poziomie. Zatrudniamy rzesze profesjonalistów z różnych dziedzin, którzy bez trudu obsługują zaawansowane technicznie urządzenia. Pracujemy przede wszystkim na obrabiarkach sterowanych numerycznie różnych producentów. W niedalekiej przyszłości zapewne wzbogacimy nasz park o kolejne maszyny, w tym także o długo oczekiwane roboty przemysłowe.

Jak dawno zaczęli Państwo swoją przygodę z technologią CNC?

T.K. Biorąc pod uwagę historię firmy to można powiedzieć, że stosunkowo niedawno bo dopiero 20 lat temu. Podwaliny naszego zakładu stanowi zakład rzemieślniczy, w którym mój ojciec oferował usługi obróbki skrawaniem w oparciu o prostą tokarkę, frezarkę oraz wiertarkę. W kolejnych latach, wspólnie z bratem zaczęliśmy wspierać działalność ojca. Wspólnie dbaliśmy o rozwój zakładu w oparciu o dostępne w Polsce technologie konwencjonalne. Kiedy obaj rozpoczęliśmy studia na Politechnice Poznańskiej, zaczęły pojawiać się nowe możliwości i nowinki takie jak technologia CNC. Fascynowaliśmy się tym i w miarę możliwości próbowaliśmy wprowadzać maszyny ze sterowaniem numerycznym do własnej firmy.

W tamtych czasach światowa technologia przebijała się w naszym kraju raczej z ogromnym trudem by nie rzec, że była w ogóle niedostępna.

T.K. Niestety, o renomowanych maszynach można było jedynie pomarzyć. Jednak nas to nie zrażało, tylko mobilizowało do poszukiwania sposobów na realizację marzeń. Pierwszą obrabiarkę CNC kupiłem w Jarocińskiej Fabryce Obrabiarek. Z czasem moje doświadczenia zdobyte w pracy z komputerowo sterowanymi obrabiarkami uświadomiły mi, że oferowana przez te maszyny powtarzalność, dokładność i precyzja wykonania elementów jest tak duża, że przyszłość rynku obróbki skrawaniem musi należeć do nich. W związku z tym zacząłem szukać kolejnych firm, które produkują obrabiarki CNC i stopniowo modernizować park maszynowy, tak by był coraz bardziej nowoczesny i lepiej dostosowany do oczekiwań klientów.

Zmiany technologii zawsze budzą lęk wśród pracowników, a jak na nowinki zareagowali Państwa pracownicy?

T.K. Raczej podobnie, zresztą chyba jak wszędzie, gdzie pojawia się coś nowego i nieznanego. Jednak liczby mówią same za siebie. Kiedy mój ojciec rozpoczynał działalność w 1958 r. miał do dyspozycji jednego pracownika i jedną uniwersalną tokarkę. Dziś w naszym zakładzie pracuje 200 osób oraz kilkadziesiąt maszyn, głównie CNC, i wciąż szukamy specjalistów. Mało tego, nie tylko szukamy ale i sami szkolimy.

Czyli wbrew obiegowej opinii uważa Pan, że nowoczesna technologia jednak poprawia wskaźniki zatrudnienia? 

T.K. Modernizacja parku maszynowego w naszym zakładzie pociągnęła za sobą lawinowy wzrost zatrudnienia. Potrzebowaliśmy technologów obróbki skrawaniem CNC, operatorów, programistów, ludzi którzy znają się na narzędziach, bo te obrabiarki wymagają odmiennych niż przy maszynach konwencjonalnych oprawek i narzędzi. Park maszynowy uzupełnialiśmy zarówno o tokarki, frezarki, szlifierki, jak i elektrodrążarki. Z czasem pojawiła się też potrzeba inwestowania w całą gałąź maszyn pomiarowych. Proces skomputeryzowania w tej chwili jest u nas tak duży, że praktycznie konwencjonalnych obrabiarek już nie mamy. Oczywiście poza eksponatami pamiątkowymi, na których czasami pracują jeszcze pracownicy przed emeryturą. Biorąc pod uwagę nasze doświadczenia mogę z całą pewnością powiedzieć, że technologia nie musi redukować liczby etatów, a przy przemyślanych inwestycjach wręcz wielokrotnie zwiększa zatrudnienie.

A jak zmiany technologiczne wpłynęły na odbiorców Państwa produktów?

T.K. Kiedyś było można policzyć ich na palcach jednej reki. Dziś mamy 200 stałych kontrahentów. Są to głównie firmy globalne z najróżniejszych branż przemysłu. W tym z sektorów powszechnie uważanych za najbardziej wymagające - motoryzacji, medycyny czy energetyki.

Czy park maszynowy oparty o CNC był przepustką do świata najbardziej wymagających klientów?

T.K. Przede wszystkim musieliśmy zagwarantować jakość i powtarzalność wyrobów, które dostarczamy. W przypadku technologii konwencjonalnej wszystko było oparte na człowieku. Jakość wykonania detali zależała od tego jak zdolny, sumienny czy wykwalifikowany był człowiek. W przypadku robotów sytuacja jest zupełnie inna. Po prostu sztuka w sztukę jest identyczna. Klient wiedząc, że mamy takie maszyny od razu otrzymuje gwarancję powtarzalności i najwyższej jakości wykonania. Z pewnością maszyny zwiększyły zaufanie klientów, co do naszych możliwości i zachęciły ich do stałej współpracy z nami.

Jak szybko zwraca się inwestycja w technologię CNC?

T.K. Jestem inżynierem z krwi i kości. Kierując firmą opieram się na doświadczeniu i intuicji. Nie analizuję współczynników tylko oceniam realne efekty produkcyjne. Jeśli maszyny na bieżąco realizują plany produkcyjne, klienci są zadowoleni i wciąż zamawiają nowe produkty to efekt jest zgodny z oczekiwaniami. W naszym zakładzie na pewno zwrot z technologii CNC jest duży, bo wciąż rozwijamy firmę.

Grzegorz Nowak, dyrektor zarządzający produkcją - Analizując rentowność technologii CNC trzeba wziąć pod uwagę fakt, że nie liczby są najważniejsze tylko to, jak ta technologia wspiera nas w dostosowywaniu się do potrzeb klientów. Przejście z technologii konwencjonalnej  na sterowanie numeryczne otworzyło nam zupełnie nowe możliwości. Dzięki nim  jesteśmy w stanie sprostać bieżącym zamówieniom i wchodzić w kooperację z nowymi, globalnymi firmami. To daje nam ogromną stabilizację i pozwala śmiało inwestować zyski w dalszy rozwój zakładu. Maszyny CNC w połączeniu z pracą własnych rąk pozwalają nam być wciąż o krok przed konkurencją.

Korzystają Państwo m.in. z japońskiej technologii marki FANUC. Co o tym przesądziło?

T.K. Rozpoczęliśmy od elektrodrążarek drutowych elektroerozyjnych. Najpierw kupiliśmy jedną maszynę FANUC ROBOCUT, a ta szybko zachęciła nas do zakupu kolejnej. Ostatnio kupiliśmy frezarkę FANUC ROBODRILL, z której też jesteśmy bardzo zadowoleni. I powoli wchodzimy w roboty.

Czyli zadecydował test maszyn na hali produkcyjnej a nie opinie rynku?

T.K. FANUC zawsze był znany ze sterowania, które miało wizerunek sterowania "z wyższej półki". To był pierwszy argument, który skłonił nas do bliższego przyjrzenia się ofercie FANUC. Drugim okazał się zakup ROBOCUT-a. W momencie kiedy zaczęliśmy korzystać z tej technologii bardzo poszerzył się nam zakres klientów. Okazało się bowiem, że możliwości technologicznie tak znacznie nam wzrosły, że z miejsca byliśmy gotowi do produkcji wszelkich, nawet wyjątkowo skomplikowanych elementów. Szybko i elastycznie realizowaliśmy nawet jednostkowe zamówienia, a klienci pchali się do nas "drzwiami i oknami". Stąd niemal natychmiast kolejne inwestycje w rozwiązania FANUC. Obrabiarki pracują do dziś, i mimo że mają już 12 lat wciąż zachwycają nas tym, jak trzymają jakość i dokładność. Jesteśmy z nich naprawdę bardzo zadowoleni i dlatego planujemy kupić kolejne.

ROBOCUT poszerzył rynek zbytu a jakie efekty przyniósł ROBODRILL?

T.K. Frezarki ROBODRILL wyróżniają się świetnym stosunkiem ceny do jakości. A my jako użytkownicy kilkudziesięciu obrabiarek potrafimy to docenić i wykorzystać w produkcji. Robodrill jest bardzo szybki i żywotny. Do przeciętnych zadań wręcz znakomity.  Wymiana narzędzi z pewnością należy do najszybszych na świecie. Naprawdę mało jest obrabiarek, które tak szybko wymieniają narzędzia. Jakościowo również maszyna w pełni odpowiada naszym potrzebom. Z inwestycyjnego punktu widzenia był to bardzo dobry krok. Frezarki, podobnie jak elektrodrążarki utwierdziły nas w przekonaniu, że maszyny FANUC-a są wyjątkowo niezawodne. Do dziś ani razu nie wzywaliśmy serwisu. Z resztą już na etapie wyboru tych maszyn zauważyliśmy, że oferują doskonałe parametry produkcji za dobre pieniądze. Mieliśmy porównanie z innymi firmami, najpierw był FANUC a potem długo, długo nic. Nie wiem czy na rynku ktokolwiek może z nim konkurować.

W jaki sposób obrabiarki FANUC-a wpisały się w rozwój Państwa zakładu?

T.K. Maszyny te doskonale sprawdziły się tam, gdzie była potrzeba produkowania w sposób powtarzalny, czyli partii złożonych z większej ilości sztuk. Właśnie z uwagi na niedoścignioną szybkość tych maszyn. W naszym przypadku pozwoliło to na przyjęcie szczególnie opłacalnych zleceń, które opiewały na parę tysięcy sztuk detalu. Przy innych uniwersalnych obrabiarkach nie mogliśmy temu podołać, z uwagi na to, że były one zbyt wolne. Wymiana narzędzia trwała tam ok. kilku lub kilkunastu sekund a tutaj mamy rzędu 1 sekundy a nawet dziesiątych części sekundy. Jest to ogromna różnica, a przy dużej ilości sztuk korzyści widoczne "gołym okiem". Szybkość obrabiarek bezpośrednio przekłada się na zysk.

Jakie detale wytwarzają Państwo na tych maszynach?

T.K. Obsługujemy wszystkie przemysły. Linie technologiczne, linie montażowe, linie do konfekcjonowania czyli dostarczamy albo całe elementy, albo podzespoły, elementy krzywkowe, elementy typu płyta, elementy typu tarcza, korpus, całe formy. To wszystko wykonujemy do produkcji aluminium, do produkcji grawitacyjnej, niskociśnieniowej,  do magnezu, do tworzyw sztucznych. Wszelkiego rodzaju części zamienne. W naszym portfolio są również elementy - wykonywane na FANUC-u - do strategicznych sektorów gospodarki typu elementy zaworów do przemysłów chemicznego, farmaceutycznego oraz energetycznego. Aby maszyny FANUC mogły wykonywać swoją odpowiedzialną pracę musieliśmy doinwestować pozostałe obrabiarki. Podniesienie ich sprawności sprawiło, że FANUC ma zapewnioną pracę. Realizujemy załadunek i rozładunek, a obrabiarka perfekcyjnie wykonuje swoje zadania.

Jest to produkcja masowa czy jednostkowa?

T.K. Nasza produkcja daje dowód, że obrabiarki CNC znakomicie sprawdzają się w produkcji powtarzalnej, która niekoniecznie musi być masowa. To jest często błędnie rozumiane. Ludzie myślą, że CNC stosuje się do produkcji masowej. Nie, maszyny te są doskonałym rozwiązaniem do produkcji jednostkowej, ale bardzo zróżnicowanej i powtarzalnej. Przywołujemy programy i narzędzia, które kiedyś były już używane, bez konieczności ponownego wykonywania tej samej pracy. Ale do tego potrzebni są operatorzy, którzy obsługują cały proces. Jeśli wszystko jest sprawnie zorganizowane, obrabiarka na okrągło pracuje, a my widzimy oczekiwane zyski.

Wielu przedsiębiorców ma kłopot ze znalezieniem odpowiedzi na pytanie - po co inwestować
w technologię CNC? Co Pan by im powiedział?

T.K. Opowiedziałbym o własnych doświadczeniach. Dzięki nowoczesnej technologii zyskaliśmy produkcję o bardzo wysokiej jakości i takiej samej, wysokiej powtarzalności. To był pierwszy krok do naszego sukcesu. Podczas pracy z obrabiarkami CNC przekonaliśmy się, że dzięki odpowiedniej sekwencji ruchów możemy wykonać naprawdę trudny element, który jest nie do zrobienia w żaden inny sposób. Oczywiście mamy świadomość, że sama inwestycja w technologię CNC to nie wszystko. Za tym muszą iść kolejne wydatki, w obszarze działów wspierających bieżącą produkcję. Akceptowaliśmy to od początku i dlatego dziś możemy śmiało patrzeć w przyszłość.

Co Pana zdaniem powstrzymuje przedsiębiorców przed otwarciem się na nowe rozwiązania?

G.N. Bariera mentalna. Niestety, aby móc korzystać z potencjału tkwiącego w technologii, trzeba najpierw się na nią otworzyć i podjąć decyzję o długofalowym inwestowaniu w maszyny i ich zaplecze technologiczne. Wiele osób zarządzających produkcją, świadomych tego, że jak się mówi "A" to trzeba też powiedzieć "B", zwyczajnie obawia się wyzwań, które wiążą sie z procesem modernizacji. W przypadku takiego przedsięwzięcia nie można zawrócić w pół drogi. Pierwszym krokiem jest zakup maszyn, a kolejnym ich robotyzacja. 

Czy tylko mentalność utrudnia szersze wprowadzanie technologii CNC w Polsce?

T.K. Na pewno nie tylko, moim zdaniem to przede wszystkim brak systemu szkolnictwa zawodowego czy technicznego. W Polsce w tej chwili nie istnieje w zasadzie system edukacji technicznej. Gdzieniegdzie mamy tylko nieliczne technika, którym udało się przetrwać. Niestety, te braki kadr będą miały w najbliższym czasie decydujący wpływ na ograniczenie możliwości rozwoju sektora produkcji i upowszechnianie w Polsce nowoczesnych technologii. Co gorsza, przed nami niż demograficzny i związany z tym niższy odsetek absolwentów także politechnik.

Brak wykwalifikowanych rąk do pracy to duży problem. Jak Panowie sobie z tym radzą w swoim zakładzie?

T.K. Firma Kazimieruk nie oglądając się na nikogo inwestuje w praktyczną edukację młodych ludzi, którzy przychodzą do nas po szkołach średnich i wyższych. Niestety, w praktyce wygląda to tak, że zajmujemy się przygotowaniem do pracy pracowników, którzy już wcześniej powinni zostać wyszkoleni. Pomimo, że ukończyli szkoły czy studia o charakterze technicznym nie są gotowi do pracy w stopniu praktycznym. Posiadają wiedzę teoretyczną, ale ta w zderzeniu z rzeczywistością na produkcji okazuje się  niewystarczająca. Są to osoby, które w większości przypadków trafiły na studia po liceum, a nie po szkole technicznej. A więc nie miały możliwości zdobycia i ugruntowania umiejętności praktycznych. Przez pierwsze dwa lata pracy tacy młodzi pracownicy oswajają się ze słownictwem i środowiskiem hali produkcyjnej. Dopiero w kolejnych latach zaczynają realizować odpowiedzialne zadania.

Wracając jeszcze do barier - czy finansowanie inwestycji stanowi dziś rzeczywisty problem dla przedsiębiorców?

G.N. Kupno obrabiarki CNC to w tej chwili najmniejszy problem. Problemem jest tylko odwaga w podjęciu ryzyka. Trzeba sobie jasno odpowiedzieć na pytanie czy jestem gotowy stracić to, co mam jeśli inwestycja nie przyniesie zwrotu przy niekorzystnych warunkach rynkowych. Każdy z nas wie, że nie jest to łatwe.

Początki zawsze są najtrudniejsze...

T.K. Tak samo jak w każdej innej dziedzinie. Przy zakupie pierwszej obrabiarki w grę wchodzi także stworzenie całego zaplecza dla maszyny. Bo ona wymaga specjalnych narzędzi, oprogramowania, stworzenia pokoju pomiarowego, zmiany systemu mocowań, systemu sond, które będą pozycjonowały detal w obrabiarce. A przede wszystkim wymaga zmiany podejścia, chęci rzeczywistego otwarcia się na nowe i gotowości poniesienia związanych z tym inwestycji infrastrukturalnych. Przy zakupie kolejnych maszyn korzystamy już z wcześniej zakupionego wyposażenia, które może służyć dla wielu maszyn.

Na pewno przydaje się też zdobyte już doświadczenie?

T.K. Oczywiście, wiedza jest bezcenna. A jest ona ważna w każdym obszarze np. doboru oleju, chłodziwa i całego szeregu innych aspektów, które wiążą się z obsługą odmiennej technologii.

Firma Kazimieruk od lat w pełni korzysta z potencjału technologii CNC. Czy może Pan zdradzić jakie są  Państwa plany na przyszłość?

T.K. Jak już wspomniałem zaczynamy inwestować w roboty. Nasz nowy robot marki FANUC, zostanie wyposażony w zmysły - wzroku i dotyku oraz urządzenie polerujące dzięki czemu będzie mógł samodzielnie udoskonalać powierzchnie naszych produktów. To rozwiązanie bardzo odciąży pracownika, który obecnie przez 8 godzin musi polerować elementy ręcznie, i proszę mi wierzyć, po ośmiu godzinach mozolnej pracy jest już naprawdę zmęczony. Jest to bardzo uciążliwa praca. Robot może spokojnie wykonać to zadanie, dając pracownikowi szansę na realizację innych zadań. Pracownik zostanie przesunięty na inne stanowisko, zyska większy komfort pracy i możliwość podniesienia kwalifikacji.

Jeśli chodzi o nieco dalsze plany, to pomimo, że jesteśmy narzędziownią, chcemy nadal odcinać kolejne zera po przecinku. Kiedyś wytwarzaliśmy detale z dokładnością do 0,1 mm, potem do 0,01 mm, dziś do 0,001 mm a w przyszłości chcemy osiągać dokładność do 0,0001 mm. Naszym celem jest mierzenie się z produkcją detali wymagających ekstremalnie wysokiej precyzji lub gładkości szlifu. Chcemy odnaleźć się wszędzie tam, gdzie jest potrzeba skrawania coraz mniejszych warstw, coraz mniejszych detali, z coraz większą dokładnością.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

 

 

Informacja o firmie:

Zakłady Mechaniczne Kazimieruk sp. z o.o. sp. k. to narzędziownia obsługująca różne gałęzie przemysłu w zakresie obróbki skrawaniem. Wykonuje narzędzia i oprzyrządowanie technologiczne do produkcji. Firma wykonuje wyroby wraz z obróbką powierzchni: galwaniczną (cynkowanie, czernienie, chromowanie, niklowanie) oraz cieplno-chemiczną (hartowanie, azotowanie, nawęglanie). Obrabia materiały takie jak: metale nieżelazne (brązy, miedź, mosiądz, aluminium, nikiel), stal narzędziowa, stale proszkowe, stal konstrukcyjna, stal nierdzewna i kwasoodporna, stal trudnościeralna, żeliwo, tworzywa sztuczne, stopy tytanu, węglik spiekany. Wykonuje także drobne konstrukcje spawane, montaże, oprzyrządowanie do produkcji stolarki PCV (frezy do obróbki profili PCV, prowadnice do listew przyszybowych, szablony wiertarskie, prowadnice do cięcia profili, prowadnice do zgrzewarek) oraz momentomierze i siłomierze do sprawdzania momentu i sił eksploatacyjnych przy obsłudze okien i drzwi.


Udostępnij

comments powered by Disqus